Menu

Pisanie na śniadanie

Zacznijmy się śmiać . Śmiech to najlepsza broń.

Ciąg dalszy nastąpi..

ziemek52

Trochę trzeba się zacząć śmiać i żartować... Proponuję więc mój wiersz-żart

 

Żart polityczny

Cichy ja człowiek, skromny patriota

Mazurka śpiewam i śpiewam Rotę

Słucham Chopina i disco-polo

A żyję prosto z dnia na dzień

I co dzień czekam z utęsknieniem

Kiedy się skończy ten kabaret…

Wtedy jak zwykle szybko się zacznie

Okres rozliczeń - błędów, wypaczeń

I wszyscy rykną gromkim chórem

Że ktoś nam zmienił podle kierunek…

Tak sobie myślę czy ktoś z nich

Z tego co zrobił - spłaci rachunek?

O ja naiwny, o ja marzyciel…

Powiedzą przecież - nic nie widzieli

I nie wiedzieli..

Teraz to drogą pójdą już prostą

Aż im ktoś znowu kierunek zmieni…

I znów powiedzą, że nie wiedzieli

 

                                             Ziemowit Szafran

 

Ciąg dalszy nastąpi...

ziemek52

 

Bolesław Prus - Ignacy Rzecki

Tym razem coś ze świata książek. Śledztwo biograficzne - Prus Moniki Piątkowskiej. Świetnie napisana biografia Bolesława Prusa. Czyta się ja szybko i lekko. Napisana jest w stylu dziennikarsko-reportażowym na czym tylko książka zyskała. Nie jest to rozprawa naukowa, napisana "językiem akademickim". Dlatego czyta ją szybko i z wielkim zainteresowaniem. A jest to całkiem pokaźne dzieło. Trzeba podziwiać autorkę za wiedzę i dotarcie do dokumentów z życia Bolesława Prusa. Nie jest tych dokumentów zbyt dużo. Dlatego żeby wypełnić tę lukę, musiała po prostu przeczytać dzieła wszystkie Prusa. W każdym bowiem dziele pisarza - opowiadaniu, noweli, powieści można znaleźć wątki z jego życia. Monika Piątkowska pokazuje nam Prusa nie jako jowialnego, statecznego pana, chodzącego z laseczką po Krakowskim Przedmieściu, parku Łazienkowskim czy Powiślu. Aleksander Głowacki to człowiek pełen sprzeczności, cierpiący na nerwicę lękową, która towarzyszyła mu przez całe dorosłe życie. Prus to zarazem bystry obserwator życia. Jednak jego felietony zamieszczane w Kurierze Warszawskim  a potem Kurierze Codziennym pełne są sarkazmu i ironii. Nie jest przez to zbyt lubianym w kręgach literackich i dziennikarskich. Prus długo żył "w cieniu" Sienkiewicza. Dopiero po wydaniu "Lalki" stał się faktycznie sławnym. Warto nadmienić, że Prus najlepsze swe powieści - "Lalka", "Emancypantki", "Faraon" napisał w ciągu 8 lat. Były to najwspanialsze lata w twórczości pisarza. Dopiero teraz mógł pozbyć się "kompleksu niższości" wobec Sienkiewicza. "Lalka" została entuzjastycznie przyjęta i w ciągu 8 lat 3 razy był wznawiany jej druk. Ale oprócz wybitnego pisarza, autorka pokazuje nam zwykłego człowieka. Pełnego zalet i wad. Mężczyznę lubiącego kobiety i mającego romanse.  W wyniku romansu z Alicją Sacewicz przyszedł na świat - syn Jan Bogusz. Do końca życia pisarza było to tajemnicą. Prus w całej  twórczości opisuje  swoje dzieciństwo. Bohaterowie nowel i powieści, to nikt inny tylko sam autor. To jego trudne dzieciństwo, osierocenie, wychowywanie przez wuja, który nie żywi do dziecka żadnych uczuć ojcowskich. Wszystko to wpłynęło na późniejsze życie autora "Lalki". Prus nie żywi ojcowskich uczuć do adoptowanego syna - Emila. Trudno stwierdzić, czy samobójcza śmierć Emila jest tego następstwem, czy też raczej nieszczęśliwej miłości. A może i to i to.

Warto więc sięgnąć do tej interesującej biografii. Czyta się ją wyjątkowo szybko i z wielkim zainteresowaniem, bo też napisana jest wartkim językiem. Polecam

Ciąg dalszy nastąpi 4

ziemek52

Zawrzało w Polsce po reportażu TVN24 pokazującego polskie ugrupowania neofaszystowskie. Dziennikarze TVN24 zrobili kawał dobrej roboty. Ujawniono bowiem opinii publicznej prawdę. Rząd i kierownictwo PiS-u już dawno o tym wiedzieli. To dla nich "oczywista, oczywistość", że takie ugrupowania istnieją. Teraz, jak "mleko się rozlało" i widać jak na dłoni, że są środowiska krzewiące rasizm, nacjonalizm i wręcz faszyzm, a niektóre mają za swego "guru" Adolfa Hitlera, rząd  zabiera się do roboty w celu delegalizacji tych ugrupowań. Kto jednak uważnie śledzi scenę polityczną i to co robi PiS, ten nie przetrze oczu ze zdziwienia i wcale dla niego nie będzie ów reportaż szokujący. Nie będzie, bo fakt jest znany od dawna, tylko omijany. Organizacje narodowe i neofaszystowskie są po prostu dla PiS-u potrzebne. Są narzędziem w jego rękach. Nie od dziś wiadomo, że Kaczyński i jego partia, przyjęli za metodę rządzenia - strach. Polaków straszy się uchodźcami, UE, lewicą, opozycją, zabraniem 500+ itd. Dziś, gdy właściwie opozycja walkowerem oddała pole walki i jest  w rozsypce, PiS spokojnie może skupić się na walce z nacjonalistami. Nie przypadkiem więc w Katowicach pojawia się reklama na bilbordzie " Kto was obroni, gdy przyjdą oni". Aczkolwiek podpisany jest na nim Zarząd Główny NSZZ Policjantów i widnieje na nim napis - brak chętnych do służy w policji, to po namyśle, można doszukać się w nim podtekstu. Chodzi o wywołanie strachu przed grupami kiboli, nacjonalistów, blisko współpracującymi z ONR i rasistami. Gdy więc opozycja nie stanowi zagrożenia, rząd zabiera się za skrajną prawicę. I nie ważne w tym jest, że sam do ich istnienia dopuścił. Dopuścił z pełnym rozmysłem, po to, by zastraszać społeczeństwo. Sterować przez strach. Przystępując więc do walki z nacjonalistami, PiS chce poprzez strach pozyskać zwolenników i dalsze poparcie, jako partia zwalczająca ugrupowania neofaszystowskie. Przypomina to trochę lekarza, który najpierw chorobę wywołał a później ją leczy. Na tym polega cynizm PiS-u. A przecież świadomie dopuszczając do istnienia środowisk rasistowskich i nacjonalistycznych, już naruszył artykuł 13 Konstytucji RP. 

Ciąg dalszy nastąpi 3...

ziemek52

Pani Krystyna Pawłowicz po raz kolejny dała popis swojej ignorancji. Tym razem ignorancji wiary. To czołowa bojowniczka PiS-u o ultraprawicowych poglądach.  Nie ma w nich miejsca dla inaczej myślących. Jest albo, albo. Albo jesteś za ultraprawicową wizją świata, albo jesteś przeciw i od razu wrogiem. A z wrogiem zaś trzeba walczyć. Tu nie ma miejsca na myślenie. Kto myśli inaczej, ten lewak, wróg ojczyzny, wiary itd. Żeby tylko ograniczała się poseł Pawłowicz do głoszenia swoich poglądów. Jest wolność słowa (póki, co), więc niech sobie głosi swoje racje. Gorzej, gdy pani Pawłowicz wkracza na teren wiary i etyki. Pouczanie kardynała Nycza jest delikatnie mówiąc nietaktem, a wręcz ignorancją. I to ignorancją tak głęboką, że właściwie wystawiającą poseł Pawłowicz cenzurkę zupełnej ignorantki wiary. Wolałbym, żeby pani poseł więcej czytała Pismo Święte i Ewangelię a może uniknęła by zwykłego wstydu.

Posłanka PiS-u pisze - "Chrystus nie nauczał islamu, nie był muzułmaninem, uchodźcą czy migrantem w obecnym groźnym i odpychającym znaczeniu i we wrogim dla chrześcijaństwa obecnym kontekście historycznym". Jej zdaniem "zrównanie Chrystusa z obecnym uchodźcą islamskim, migrantem terroryzującym goszczące go miejsce jest nadużyciem wobec naszej wiary i wobec nas".

Otóż prawda jest taka, że Jezus był uchodźcą. Święta Rodzina uszła do Egiptu przed rzezią Heroda. Uchodził też Chrystus przed swoimi w Nazarecie. Nie podobało się bowiem zwykłym ludziom i faryzeuszom to, co głosił - "twarda jest jego mowa...". Więc Chrystus doskonale wiedział, co to znaczy uchodzić przed hordą nienawistników. Poza tym Jezus uczy nas miłości. Wręcz wymaga. To jest warunek podstawowy, żeby być "Jego godnym". To jest krzyż. Bez miłości nie ma wiary w Chrystusa - " Miłujcie się jak ja was umiłowałem" i "Kochajcie nieprzyjaciół swoich. Jeżeli miłować będziecie tylko tych, którzy was miłują, jaka będzie wasza nagroda w Niebie" . Chodzi bowiem o to, że mamy miłować bezwarunkowo, a nie wybiórczo, jak pani Pawłowicz. To jest trudne. Bo to jest krzyż. To wymaga pewnych wyrzeczeń, ale na tym polega wiara w Jezusa "Kto chce iść za mną, niech zaprze się samego siebie...".

Mówienie przez panią Pawłowicz - "Proszę nas, Księże Kardynale, proislamsko nie agitować i nie zawstydzać 'nieprzyjmowaniem uchodźców', czytaj: Chrystusa" - podkreśliła. Co więcej, zwróciła uwagę, by nie zapominać nakazu Dekalogu: "Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną" - trąci absurdem.

Przyjmowanie uchodźców z kraju ogarniętego wojną jest wypełnieniem przykazania "Będziesz miłował Pana Boga twego, a bliźniego swego,jak siebie samego". To są słowa Jezusa do młodzieńca, który poczuł się nimi zakłopotany. "Twarda jest Jego mowa...". Niesienie pomocy uchodźcom z piekła wojny nie jest żadnym naruszeniem I przykazania. Wręcz przeciwnie. Jest jego wypełnieniem. Po czynach nas bowiem poznają. A miłość do Boga  ma się objawiać w czynach a nie w pustych i pełnych ignorancji słowach. "Błogosławieni miłosierni - albowiem oni miłosierdzia dostąpią"

Tyle na dziś. Pozdrawiam

cdn...

 

Ciąg dalszy nastąpi - 2

ziemek52

15-01-2018

WOŚP

Ponownie zagrała Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy pod dyrekcją Jurka Owsiaka. Zagrała koncertowo. I znów padł rekord. Wstępnie 82 miliony złotych. Statystycznie oznacza to, że każdy Polak wrzucił do puszki WOŚP 2 złote. Można? Można. I to na przekór wszelkim malkontentom, którzy są jak zatruwacze powietrza w sali koncertowej. Jeżeli nawet zatrują powietrze, to nie są w stanie zagłuszyć występu. Wczorajsza zbiórka na rzecz WOŚP pokazała, że nie jesteśmy tak bardzo podzieleni. A jeżeli nawet różnimy się w politycznych ocenach rządów, to w tak szlachetnej rzeczy, jaką jest pomoc najmłodszym pacjentom, potrafimy się wznieść ponad podziały i wrzucić do puszki  grosz od serca. A przy tym potrafimy się bawić i uśmiechać. O malkontentach, których każdy zna,  nie będę pisał. Sami się zaprezentowali. Chyba należy im tylko współczuć. A 26 z kolei koncert WOŚP pokazał jak potrafimy się bawić, śmiać, być życzliwi i spontaniczni i jak mali są przy tym malkontenci.  A więc do następnej 27 WOŚP...

cdn...

© Pisanie na śniadanie
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci