Menu

Pisanie na śniadanie

Róbmy swoje...

Nowy Rok

ziemek52

W Nowym Roku
Odszedł Stary Rok
Dokąd
Gdzie tak nagle zniknął
Poszedł gdzieś w  dal
Może się skrył za horyzontem
Albo za szarą, siwą mgłę
I się odnajdzie gdy opadnie
Być może w gwiazdach jest
Ktoś powie
I znajdą go astronomowie
Teleskopami
Które do Nieba zaglądają
I mu powiedzą
Czemuś odszedł
Być może nie wiesz
Że twój następca który przyszedł
W feerii świateł
Zimnych ogni
W szumie szampanów
Huku petard
Już na początku
Tak po cichu
Zrobił nam żart
I wszystkim nam dopisał lat
Więc po coś odszedł
Skoro byliśmy z Tobą młodsi
A ty nie byłeś ten najgorszy
Skoro już jednak tak się stało
Że nam odszedłeś Stary Roku
To mam do ciebie małą prośbę
Na marginesie tego wiersza
Tak napisane trochę z boku
Powiedz rokowi
Co przyszedł do nas wprost po Tobie
Kiedy już będzie chciał odchodzić
I zacznie się w Sylwestra zbierać
Niech idzie
Niech tylko lat nam nie zabiera

Ziemowit Szafran

Dungarvan Irlandia 01.01. 2019

 

 

 

Irlandia

ziemek52

Irlandia
Zaraz się wzniosę bliżej gwiazd
Zostawię wiecznie zielone wzgórza
Zazdrośnie kryte mgieł zasłoną
W deszczu roszącym co dzień zieleń
Gdzie wiatr wygrywa pieśni bardów
Z żalem pożegnam skalne klify
O które fale grają szanty
I to codzienne haw air you
I mą odpowiedź very well
Choć tylko znamy się z widzenia
I że tak można do obcego
Powiedzieć prosto w kraju tym
Happy, hi, good morning
Zabiorę z sobą uśmiech wnuków
Wrócę do kraju kochanego
W którym ktoś zwie mnie gorszym sortem
Tylko znajomym mówi się dzień dobry
Gdzie nie istnieją haw air you, happy, hi
A może są gdzieś w głębi nas
Zbyt delikatne, zawstydzone
Aby zaistnieć jak piękny kwiat
W chwastów ogrodzie
Więc by odetchnąć znowu ciszą
Usiąść na klifie pośród wrzosów
Znowu powrócę
By nieznajomym mówić happy

                         Ziemowit Szafran

Dungarvan Irlandia 28.12.2108

 

 

List do Mikołaja

ziemek52

List do Mikołaja
Pod choinkę
Poproszę Mikołaju
O magiczny zegar
Co nie liczy czasu
Mi tam wystarczą
Wschody i zachody słońca
Księżyc na niebie o północy
I zawsze cztery pory roku
Kolejna wiosna
Kolejna jesień
A po nich Boże Narodzenie
I Nowy Rok następny
A z nimi płynie
Czas jak rzeka
Taka jest moja czasu miara
Więc bardzo proszę Mikołaju
Niech zegar który mi darujesz
Ma zamiast godzin 
Na cyferblacie złote gwiazdy
A znak zodiaku 
Niech mi co dzień  
Dobry nastrój wróży
I ducha pogodę
A gdy przyjdą chandry
Niech mi da sposoby
Co mam z nimi robić
By odeszły szybko
Jak deszcz
W letnią pogodę
Drogi Mikołaju
Odpowiesz
Mój list
I moja prośba
To zwykła snu fantasmagoria
Lecz drogi Mikołaju
Ktoś już  otrzymać nawet chciał 
Nie zegar co nie liczy czasu
A złotą gwiazdę z nieba
Bo  w życiu trzeba mieć marzenia
I o nich myśleć
O nich śnić
One wszystkiego są początkiem                         
Niech więc nie dziwi Cię
Mój list

                      Ziemowit Szafran

Dungarvan Irlandia  20.12.2018 r. 


 





Wigilijne refleksje

ziemek52

Wigilijne refleksje

Młodości minął czas
I z Dziadka do Orzechów
Młodzieńcem się nie stanę
Nie zawalczę z szablą w ręku
Z okrutnym  Królem Myszy
Z Klarą walca nie zatańczę
I nie zatańczę pas de deux
Dziś mi pozostał
Dostojny grossvater
Lecz gdy choinka znów zaświeci
Kolęda w noc popłynie
Ożyją we mnie dawne chwile
Zapragnę walczyć z Królem Myszy
Zechcę być Dziadkiem do Orzechów
Lecz gdy Wigilii czas przeminie
I z słońcem wstanę wczesnym ranem
To już nie będę chłopcem Klary
Bo jestem przecież dziadkiem wnuków
                         
Ziemowit Szafran
Dungarvan Irlandia 18.12.2018 r.










cdn

ziemek52

Konwicki o Polakach
Dziś pierwszy dzień kalendarzowej jesieni. Skoro więc mamy jesień i wieczory dłuższe, to czas powrócić do pisania bloga. Tym razem mało napiszę od siebie. Napiszę tylko tytułem wstępu. Reszta jest przeznaczona do uważnego przeczytania i zanotowania, a nawet, jak ktoś chce do pobrania, bo i myśl to zupełnie genialna i prorocza, ale zarazem gorzka w swej wymowie, a raczej prawdziwa aż do bólu - o nas, Polakach. A napisał ją Tadeusz Konwicki w książce z 1981 roku pt Wschody i zachody księżyca - swoim dzienniku, raptularzu, wspomnieniach i rozważaniach - wszystko razem wzięte.
Otóż ta myśl tłumaczy, jak nic innego, jak żadne badania socjologiczne i politologiczne, jak to się stało, że PiS doszedł do władzy. Jest genialną diagnozą zachowań niektórych Polaków a może większości? Proszę uważnie przeczytać, tę jota w jotę przepisaną myśl - Tadeusz Konwicki Wschody i zachody księżyca, str. 73 i 74.
Cytat "Polacy są ślicznym, pełnym wdzięku, inteligentnym narodem, ale narodem infantylnym, podrostkowatym, zatrzymanym w rozwoju w stadium dziecięctwa. Wspaniali Polacy, tak dumni ze swego polactwa, są dziecinni.
Dlatego cierpią na silny kompleks ojca. Polacy marzą o normalnym, dorosłym, odpowiedzialnym mężczyźnie, który by wziął na siebie całą odpowiedzialność za ich dziecinne losy. Polacy tęsknią do ojca, rosłego draba z wąsami, o szorstkich, ale zdecydowanych ruchach. Polacy kochają tatusiów z pasem rzemiennym w ręku, tatusiów gniewnych, ale sprawiedliwych, którzy są szanowani przez wszystkich sąsiadów. Miło jest, bawiąc się w piaskownicy, przypomnieć sobie tatę, który, kiedy wróci z pracy, natrze uszu temu piegowatemu drągalowi z sąsiedniej ulicy.
Dlatego Polacy nie potrafią żyć bez ojców narodu. Dlatego Polacy całym ogromnym wysiłkiem podświadomości usiłują w każdej mikroepoce urodzić złotego cielca w postaci atrapy ojca. Dlatego każda menda w tym kraju drapuje się co rana w wytarte szaty ojca narodu, czyli ojca i rodziciela niedorosłych Polaków.
Ale może w gruncie rzeczy, każdy naród cierpi na podobny kompleks. Nie kompleks Edypa, lecz kompleks Stasia, Zbysia, Wojtka".
Nie odważę się nic dopisywać od siebie do owej genialnej myśli.

 

© Pisanie na śniadanie
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci