Menu

Pisanie na śniadanie

Dzielmy się naszymi refleksjami i spostrzeżeniami .

Góry moją pasją

ziemek52

 DSCF8586

 Tatry ze szlaku na Wielki Kopieniec

DSCF8664Widok na Tatry Wysokie z Murzasichli

DSCF87031Nad Morskim Okiem w drodze na Czarny Staw pod Rysami

 

 

 

 

 

 

 

Dosięgnąć chmur…

Jak pragnę znów dosięgnąć chmur
Zapatrzeć się w majestat Tatr
Mieć pod stopami szczyty gór
Niebieskie niebo widzieć z bliska
W wieczór dosięgnąć Wielki Wóz 
Tak gwiazdy wiszą nisko… 
Z hal pragnę spojrzeć na urwiska
Na stoki, turnie, piargi
Poczuć znów zachwyt i beztroskę
Z duszy płynącą radość
A z serca pieśń do gór miłosną
Pod dach schroniska schować się
Kiedy nadchodzi halny z hal
I rozkołysze świerków las
Jak morski sztorm lub szkwał
A kiedy słońce wyjdzie zza chmur
Rozświetli błękit nieba
Posłucham smreków śpiewu
I wodospadów szumu
W kosodrzewiny odpocznę cieniu
Z Mnicha na Morskie Oko spojrzę
i Rysy w lustrze wody dojrzę.

Ziemowit Szafran

Zapiski z Tatr

ziemek52

 

 

DSCF8700

Kocham góry. Jednak Tatry, to miłość szczególna i wciąż nienasycona.  Gdy tuż za Krakowem  w Myślenicach otwierają się przede mną pierwsze wzniesienia Beskidów, to jest to uwertura, przygrywka przed tym, co ma się dopiero objawić, ukazać moim oczom w całej okazałości. Za Rabką widać już  Gorce, a po prawej stronie widać majestatyczną Babią Górę - królową Beskidów. W końcu Podhale i Nowy Targ, a stąd widać już zasnute niebieskawą mgiełką szczyty Tatr. Zaczynam szukać kolejnych szczytów. Widać Kozi Wierch, Świnicę, Kasprowy, Giewont. Zbliżając się do Zakopanego szczyty stają coraz bardziej wysokie. Nawet podroż Zakopianką nie wydaje się męcząca. Widok tatrzańskich szczytów rekompensuje uciążliwości i dłużący się  dojazd. W końcu jestem na miejscu. Przede mną Kasprowy i Giewont. Zza Giewontu wynurza się masyw Czerwonych Wierchów. Po prawej stronie widać Gubałówkę, która przy potężnych masywach szczytów wydaje się tarasem widokowym. Za to jakim! Nie ma chyba piękniejszej panoramy Tatr dla niewprawionego cepra( choć nie tylko), jak widok z Gubałówki. Dla kogoś jednak, kto najzwyczajniej w świecie zakochany jest w Tatrach, to grubo za mało. Tatromaniak musi iść dalej i wyżej. Wyjść na szlaki. Dla niego bowiem Kasprowy i Giewont to kurtyna Tatr. Prawdziwy teatr gór zaczyna się po wejściu za ową kurtynę. Tam odsłaniają się szczyty największe. Poszarpana, ostra grań. Kominy, przełęcze, turnie, piargi. I dopiero tu potrzebny jest wysiłek, ćwiczenie charakteru, upór. Żeby zobaczyć, to piękno zastygłe w wyniosłych pod niebo skałach, to trzeba wejść, zdobyć górę, z której rozpościera się widok zapisujący się w pamięci na zawsze, jak na kliszy fotograficznej, lub jak w karcie pamięci aparatu cyfrowego. Przetrwać ten niewątpliwie spory wysiłek - bo im wyżej tym coraz bardziej krótki oddech, ból nóg, zmęczenie - może tylko ten, kto to po prostu kocha góry. Wie, że to co najpiękniejsze objawi się dopiero na samym szczycie. A to wymaga wysiłku. Zmagania się ze sobą. Jednak wysiłek w pełni rekompensują widoki. Rekompensuje ów wysiłek satysfakcja z tego, że osiągnęło się to, co wydawało się pod górą nieosiągalne. Choć prawdą jest, że góry uczą nas pokory i nie zawsze osiągniemy szczyt na który chcieliśmy wejść. Pokora to też siła charakteru. Nieraz nie starczy sił. Nogi już ciężkie i tchu brak. Wtedy trzeba podjąć decyzję - odwrót. Tym razem się nie udało. Może następnym. Najgorsze są w górach - brak zdrowego rozsądku i "ułańska fantazja". Wtedy mają co robić ratownicy TOPR-u. Owszem chodzi o to, żeby walczyć ze swymi słabościami. Nie można jednak szarżować, bo góry , takie jak Tatry (choć nie tylko) to żywioł. A przy każdym żywiołe człowiek jest jak ten pyłek na wietrze. Zatem zawsze we mnie zwycięża pokora i szacunek dla gór. Uległość wzbudza tylko mój zachwyt nad potegą Tatr. Mówię sobie wtedy - one mnie wołają, zapraszają, ale stawiają warunki. Podziwiam je więc za niebywałe piękno, ale też za surowość i dzikość. Zawsze chcę tutaj wracać. Gdy wyjeżdżam mówię Tatrom - do zobaczenia.

DSCF8698Mnich

DSCF87071W drodze na Czarny Staw pod Rysami

DSCF8701Niżne Rysy , Rysy i Kazalnica

DSCF8718Morskie Oko - widok z Czarnego Stawu pod Rysami

DSCF87301Kocioł Mięguszowiecki i Mięguszowieckie Turnie

DSCF8731Kazalnica

DSCF8747Miedziane i szlak na Szpiglasowy Wierch

DSCF8767Tatry Słowckie - pierwsza z lewej, to Łomnica

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

PiS przekroczył Rubikon

ziemek52

W Polsce wrze. PiS uchwalając nową ustawę o Sądzie Najwyższym przekroczył Rubikon. Przekroczył, bo bezwstydnie na oczach milionów Polaków - Konstytucję wyrzuca do kosza. Nie uchwala nowej.  Stanowi nowe prawo, które jest zgodne jedynie z ideologią prezesa a nie z Konstytucją. Jest to czysta dyktatura. To jest przekroczenie pewnej linii demarkacyjnej. Dotychczas bowiem ludzie znosili cierpliwie wstrząsy polityczne wywoływane przez PiS. Przy braku jakichkolwiek skrupułów Kaczyńskiego i jego partii,  należało się liczyć, że owa granica dopuszczalności zostanie przekroczona. I przekroczono. Liczono bowiem na nieuwagę społeczeństwa (sezon urlopowy) i przyzwolenia ludzi rozczarowanych przemianami w Polsce. Tymczasem coraz więcej ludzi w coraz liczniejszych miastach protestuje. I to protestuje nie dlatego, że uchwalono nową ustawę o SN, ale dlatego, że na oczach suwerena jawnie deptana jest Konstytucja. Niestety nie zauważa tego premier Szydło i stara się nam w mówić, że czarne jest białe. Pisałem kiedyś, że klucze do rozwiązania konfliktu w Polsce ma Andrzej Duda. Czy skorzysta? Powinien. Powinien dlatego, ze łamane jest prawo i konsekwencje przyjęcia ustawy niezgodnej z Konstytucją bierze na siebie prezydent. Posłowie mają ten komfort, że właściwie za nic nie odpowiadają. Dlatego są to inicjatywy poselskie zmian ustaw, a nie rządowe. Rząd bowiem odpowiada przed Trybunałem Stanu. Poza tym projekty rządowe trzeba konsultować, poselskie nie koniecznie. Dlatego Andrzej Duda powinien wysłuchać głosu ludzi i nie bać się zawetować ustawy. W przeciwnym razie wpisuje na konto niesławy podpisanie ustawy niezgodnej z Konstytucją

"Życie pasterza" - James Rebanks

ziemek52

DSCF85741

Mottem powieści może być cytat z niej zaczerpnięty "Nie liczysz się ty, liczą się owce". Całe życie bohatera książki podporządkowane jest hodowli owiec. Czas, praca, życie to pasja hodowania owiec. Tu nie ma czasu na nudę. Ba, nie ma czasu na siedzenie przy internecie lub smartfonie. Owszem są owe wynalazki, ale traktowane jako narzędzia pracy a nie wypełniacze wolnego czasu. Warto przeczytać, jak żyć w zgodzie z naturą, wśród zielonych wzgórz Gór Pennińskich w Anglii. W porównaniu z pojawiającymi się w księgarniach, jak grzyby po deszczu czytadłami, to powieść fascynująca, interesująca i taka, do której się będzie wracało. Wraca się bowiem do tych powieści, po których przeczytaniu odczuwamy dziwny żal, że już się skończyły. Napisana dokladnie, z dbałością o detale. Trochę z typową "angielską flegmą", ale czyta się ją bardzo szybko. Jednym słowem prawdziwa powieść z życia wzięta.Polecam

 

 

Czy są granice absurdu?

ziemek52

Pewna Wspólnota Mieszkaniowa w Słupsku przyjęła uchwałę zabraniającą psom i kotom chodzenia po korytarzach. Żeby jeszcze bezpańsko. To rozumiem. Restrykcje idą znacznie dalej. Otóż "zakazuje się wprowadzania i wyprowadzania psów, kotów do klatek schodowych, piwnic". Nie mowy o zakazie posiadania. Posiadać można, ale wyprowadzać nie! W piwnicach szczury i myszy odetchnęły! Mało tego. "Mieszkańcy będący w posiadaniu czworonogów, winni uszczelnić, zabezpieczyć swój lokal w taki sposób, aby nie dochodziły z niego odgłosy szczekania, wycia oraz nie ulatniały się na zewnątrz wyziewy, feromony przynależne do tych zwierząt". Ja rozumiem, że każdy właściciel czworonoga zobowiązany jest do utrzymywania porządku po nim. Jednak zakaz chodzenia zwierzaków po korytarzach, to chyba przesada i brak wyobraźni. Nie wiem, czy Zarząd Wspólnoty ma  wyobraźnię, bo wszystko wskazuje na to, że takowej mu brak. Kot lubi chodzić własnymi ścieżkami i nie za bardzo mu odpowiada noszenie na rękach. Nie wyobrażam sobie na przykład właściciela owczarka  wynoszącego swojego czworonoga na rękach. A już pomysł uszczelniania mieszkań przed odgłosami szczekających zwierząt, unoszących się feromonów i wyziewów, uważam za rodem z Alternatyw 4. Za znacznie bardziej uciążliwe uważam imprezki sąsiedzkie. Palenie na balkonie papierosów. Nie wiem czy mój sąsiad  z dołu wie, że dym unosi się do góry. On pali a ja mam pełno dymu w pokoju. Gdy zwróciłem mu uwagę odpowiedział, to proszę sobie zamknąć okno. Proste prawda. O wierceniach w ścianach po godzinie 20 już nie wspomnę. Więc czy nasze czworonogi, przy tym co robią ludzie, naprawdę zasługują na taki brak zrozumienia. Warto wiedzieć, że uchwała Walnego Zgromadzenia, Rady Nadzorczej lub Zarządu nie jest prawem. Jest co najwyżej zarządzeniem i można ją zaskarżyć. Tylko czy naprawdę Zarząd musi zmuszać właścicieli czworonogów do pójścia do Sądu. Nie lepiej po prostu nie uchwalać bzdurnych uchwał. Są chyba jakieś granice absurdu.

© Pisanie na śniadanie
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci