Menu

Pisanie na śniadanie

Róbmy swoje...

Mam dość...

ziemek52

Na  naszych oczach dokonuje się moralna rewolucja. Upadają wartości wydawałoby się dotąd nienaruszalne - godność, przyzwoitość, szacunek, prawda, poszanowanie dla prawa, tolerancja itd. Wszystko to zostaje dziś zakwestionowane. Autorytety moralne są deptane, opluwane, wyśmiewane. Coraz bardziej panoszy się pogarda dla drugiego człowieka, dla bliźniego. A przecież wszem i wobec głoszone jest, że jesteśmy narodem katolickim. Jednak obserwując to co się dzieje, nie wiem czy bycie chrześcijaninem i katolikiem, jest w ogóle rozumiane przez niektórych gorliwych wyznawców  wiary katolickiej. Napisane jest bowiem "po czynach was poznają". Szczególnie zaś po czynach miłosiernych. Trudno mówić o czynach miłosiernych  i byciem, jak ów ewangeliczny Samarytanin, jeżeli szerzy się pogarda dla  drugiego człowieka, nie wpuszcza imigrantów /"kochajcie nieprzyjaciół swoich"/, podłości i kłamstwa. Zalewa nas fala zawiści, fanatyzmu religijnego, który zawsze jest groźny swoją bezmyślnością i tępym posłuszeństwem dla wodzów. Skąd więc  się wziął ten niesamowity zalew łgarstw, pogardy, pychy władzy i poparcia dla niej? Myśl oświeceniowa odkryła, że "każdy z nas rodzi się wolny". A jednak wolność potrafimy odrzucić! Mało tego, potrafimy wolnością gardzić. Ile razy słyszę od ludzi "po co mi wolność? wolnością nikt się nie naje".  I często mówią to ludzie starsi, którzy przeżyli czas wojny, stalinizmu, UB, cenzury itd. Czyżby słodki dar demencji starczej? A przecież popierając Solidarność walczyliśmy o to, aby móc samemu wybierać - co mam jeść, co mam kupić, co czytać, na co pójść do kina, gdzie pojechać, do jakiej szkoły posłać dzieci i to ja miałem być cenzorem władzy a nie odwrotnie. Wszystko to część z nas odrzuciła. Uznała, że jest im nie potrzebne! Jakby wolność nie była im potrzebna. Oddali się więc w niewolę władzy. Kto gardzi własną wolnością, będzie również gardził wolnością innych. Oddaje decydowanie o swojej wolności władzy. Winni temu są demagodzy, politycy - narzucający ludziom swoją wizję państwa opiekuńczego. Zachodzi pewien rodzaj umowy społecznej a może właściwiej należałoby powiedzieć umowy handlowej - my spełnimy wasze oczekiwania, wy oddajcie nam władzę bezwarunkowo. Będziecie mieli, ale musicie zrezygnować z części wolności. Dostojewski napisał w Wielkim Inkwizytorze "...skończy się na tym, że przyniosą swoją wolność do naszych nóg i powiedzą - weźcie nas raczej w niewolę i dajcie nam jeść". Wolność oddano za 500+, za mieszkanie+, za naiwne myślenie o wcześniejszej emeryturze. Nie zapytano jednak skąd taka hojność państwa i za jaką cenę? Człowieka gardzącego wolnością to nie obchodzi. W zamian pozwala się władzy na rozwalenie państwa, pogardę dla innych, deptanie powszechnie przyjętych norm, wyśmiewanie i poniżanie ludzi zasłużonych - o wielkim autorytecie i sile moralnej. W końcu na panoszenie się kłamstwa, pychy i bezmyślnego fanatyzmu religijnego. Dlatego mam dość takiej Polski. Polski, której Rząd i jego poplecznicy, chcą przekreślić cały dorobek III RP. Tęsknię za Polską gdzie na murach znów pojawią się napisy "Telewizja łże...", władza kłamie. Będzie to oznaczało, że budzimy się z letargu zniewolenia myśli, że nie damy sobie wydrzeć możliwości oceny władzy i prawa do samostanowienia. Dzisiaj mam dość  zakłamanej i pełnej pychy władzy PiS-u w Polsce. Mam dość braku reakcji Kościoła Katolickiego na ewidentne zło, które zasiewa PiS. Obudźmy się...

© Pisanie na śniadanie
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci