Menu

Pisanie na śniadanie

Róbmy swoje...

Uważam, że...

ziemek52

To co dzieje się na naszych oczach, jest po prostu przewrotem. Przewrotem dokonywanym przez PiS i Kościół Katolicki a właściwie przez biskupów KK. To oni poczuli się zagrożeni wolnością słowa. Swobodą wypowiedzi dziennikarskich i coraz większym ujawnianiem przez media afer pedofilskich oraz finansowych w Kościele. Tej jawności było już dla polskich hierarchów za dużo. A jeszcze do tego  doszły coraz bardziej aktywne ruchy feministyczne i ruch na rzecz przeciwdziałania przemocy wobec kobiet i w rodzinie. Dotowanie in vitro. Związki partnerskie i równouprawnienie dla LGBT.  Już tego hierarchowie nie mogli zdzierżyć.  Stąd pomysł, żeby PiS doszedł do władzy, aby to wszystko obalić. Trzeba było bowiem wszystko wyciszyć i zamieść pod dywan. Dla biskupów nie istnieje żadna pedofilia ani afery gruntowe w Kościele. Jest tylko  rzekome prześladowanie Kościoła w Polsce. Kto jak kto, ale KK nigdy w Polsce nie nie miał takich przywilejów  jak dziś.  Trzeba dużo cynizmu i złej woli, żeby temu zaprzeczać. Jednak można tak mówić, bo prosty lud, za "pińcet złotych" gotowy jest zaakceptować każdą bzdurę. Byle była kasa.  Nie zastanawia się bowiem nad tym, jak bardzo jest manipulowany i że stał się zakładnikiem polityki PiS i KK. Nie zastanawia się nad tym, że to wszystko będzie do czasu, aż zacznie od nas uciekać kapitał zagraniczny. Wtedy skończy się "500+", bo nie będzie na to po prostu pieniędzy. Zacznie się dramat, ale zwykłych i prostych ludzi. Politycy PiS mają "kabzy nabite" i sobie poradzą. Biskupi też sobie poradzą. Im bowiem zawsze wystarcza, a datki  na tacę przeznaczone są w 1/3 dla nich. Można żyć. Prawda. Trwa w Polsce festiwal pogardy, nienawiści, poniżania. Przy  przyzwalającym na takie działania milczeniu kościoła. Przyzwoleniu na poniżanie i szarganie godności  ludzi. Po co więc encykliki papieskie mówiące o poszanowaniu godności każdego człowieka i jego podmiotowości? Poniżanie przyzwoitych ludzi ma miejsce w  ogłoszonym przez papieża Franciszka roku Miłosierdzia. Czy dla polskich biskupów to naprawdę nieistotne, że ludzie najpierw przyjmują Komunię Świętą, a po wyjściu z kościoła idą pełni jadu i nienawiści na "miesięcznicę". Napisane jak Mat 5:21 "każdy kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi... najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim. Potem przyjdź i dar swój ofiaruj". W Polsce katolicy mało czytają Biblię. Szkoda.  Zwalnia się z pracy ludzi znaczących i mających osiągnięcia. Dla prezesa to nieważne. Teraz liczą się funkcjonariusze. Nie liczy się wiedza . Liczy się lojalność wobec PiS. Mierni, ale wierni. Paradoksalnie brzmi dziś hasło na transparentach zwolenników PiS - "Precz z komuną". Ta komuna wróciła i to w najbardziej odrażającej formie z lat 60-tych i 50-tych. Tłum  "głuchych i ślepych" na rocznicach smoleńskich, zapiekłych w swojej nienawiści, nie widzi i nie słyszy, do czego to wszystko prowadzi. Prowadzi nas znów do zaścianka Europy. Mało znaczącego kraju. Krnąbrnego i ksenofobicznego narodu. Państwa - problemu dla Europy. Coraz częściej pojawia się obawa, że PiS i KK chcą nas wyprowadzić z UE. Uważam, że póki co, są to "strachy na lachy". Bardziej jest to obliczone na szantażowanie Brukseli na dwa miesiące przed referendum w Wielkiej Brytanii. Owo dąsanie się na Unię, obrażanie i mówienie o ewentualnym wyjściu z UE jest zwykłym straszakiem. Straszakiem na nas tu w Polsce i na Brukselę. Także w obliczu coraz silniejszego i antyeuropejskiego  Frontu Narodowego Marii Le Pen.  Nic bowiem głupszego nie mógłby zrobić Kaczyński, jak wyprowadzić nas z Unii. Byłby to dar złożony na tacy Putinowi. A tego nie chce zrobić i nie zrobi prezes PiS. Póki co, pozostaniemy więc przy dąsaniu się na  Brukselę i pogardliwych słowach funkcjonariuszy PiS z Krystyną Pawłowicz na czele o UE.

Niestety uważam, że przyjdzie nam  trwać w tej paranoi dotąd, dopóki nie powstanie opozycja z prawdziwego zdarzenia w Polsce. Nie opozycja ugrzeczniona, dbająca o formę i kulturę wypowiedzi. Dziś to nie trafia do ludzi. Do ludzi prostych przemawiają proste środki i argumenty. Nie można się łudzić i nadstawiać drugiego policzka. Trzeba oddać. W przeciwnym razie spoliczkują nas w drugi policzek. Do PiS i jej popleczników trafiają tylko argumenty twarde. Manifestacje KOD są zbyt grzeczne. To nie robi wrażenia na PiS. Tu trzeba argumentów. I te argumenty trzeba zdobyć. Wypisać je i pokazać. Uważam, że ugrzecznione manifestacje KOD są tylko "na rękę" rządzącym. Wykorzystają je i powiedzą, że przecież w Polsce jest wolność słowa i swoboda manifestacji. Chodzi o to, co ta  manifestacja wnosi nowego. Czy buduje ruch sprzeciwu. Czy jest tylko jedną z form "kanalizowania" sprzeciwu przez władze. Potrzebna nam jest niezgoda obywatelska na to, co się dzieje. A to wymaga już większej pracy i większego zaangażowania. Kto wie, może nawet współpracy, swoistej ententy wszystkich partii opozycyjnych. Od lewa do prawa.

© Pisanie na śniadanie
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci