Menu

Pisanie na śniadanie

Róbmy swoje...

Kundlizm

ziemek52

Honor - słowo, które wyszywa się na sztandarach i chorągwiach. Chętnie używają go politycy w swoich hasłach i programach wyborczych. I co? I nic poza tym? Pozostaje ono tylko pięknym słowem, złotymi nićmi wypisywanym na sztandarach. Jeszcze gorzej jest, gdy używają go politycy, jako zwykłego pustosłowia w kampanii wyborczej lub na masówkach. Dziś pojęcie słowa honor, mało który z polityków traktuje poważnie. Gdzieś ulotniła się z nich powaga tego słowa . A przez całe wieki miało ono w Polsce znaczenie podstawowe. Pozwalało bowiem poznać kim jesteśmy i jaka jest nasza postawa. Czy potrafiliśmy być niezłomni. Czy umieliśmy trwać przy swoich przekonaniach i zasadach, dotrzymywać raz danego słowa lub trwać w postanowieniach. Honor bohaterów powieści Sienkiewicza i innych młodzieńczych lektur, poszedł w odstawkę, wraz z odstawieniem ich na półkę. A przecież najbardziej w nich, imponowały nam  honor i odwaga bohaterów. Teraz te ideały poszły w zapomnienie nie przez sklerozę polityków, ale przez chęć posiadania i bycie u władzy za wszelką cenę. Nawet za cenę honoru i zaprzedania własnej godności. W świecie globalizacji i wolnego przepływu kapitału , w którym wszystko jest na sprzedaż i wszystko przeliczane na pieniądze - honor jest nam niepotrzebny. Przestał się liczyć jako kapitał. A kiedyś był to kapitał ogromny. Niewymierny, ale mający kapitalne znaczenie dla pozycji człowieka i jego wizerunku. Dziś niestety coraz bardziej chowamy honor, jak nieprzydatny przedmiot do szuflady. Owszem, do szuflady można schować dziś dyplomy. Takie czasy, gdy przyjdzie nam pracować na "umowy śmieciowe" gdzie dyplom jest niepotrzebny. Gorzej jak z dyplomami schowamy  do szuflady honor i przyzwoitość. A tak postępują politycy. Bez honoru, bez godności i przyzwoitości. Jak bowiem nazwać postawę Jacka Kurskiego chwalącego i wypisującego peany na cześć Jarosława Kaczyńskiego. Przez Kaczyńskiego został wyrzucony z PiS. I dziś nie ma za grosz honoru ani godności, aby trwać honorowo i godnie, sprzeciwiając się metodom  prezesa PiS. Jak nazwać postawę Zbigniewa Ziobry, który wie doskonale, że był ministrem niesprawiedliwości, arogancji i pychy a nie rzetelnej pracy, gdzie "prawo znaczy prawo, a sprawiedliwość sprawiedliwość". Wyrzucony z PiS za bunt przeciw Kaczyńskiemu dziś wraca na stołek ministra sprawiedliwości. Wraca wiernopoddańczo i  pełen splendoru dla prezesa.  Po co więc był  ów bunt i szumne odejście? Podobnie rzecz ma się z Jarosławem Gowinem. Wychowanek Józefa Tischnera i Józefa Życińskiego, zamiast pielęgnować i rozpowszechniać filozofię obu swoich mistrzów przystał do PiS. I wszedł, jak między wrony. Dziś chce negować i wypowiadać Ustawę o Przeciwdziałaniu Przemocy w Rodzinie. Sprzeciwia się też In Vitro. Człowiek, który studiując Historię Filozofii zapewne zna dzieło Platona "Państwo". Na pewno wie, że każda władza deprawuje a służąc nie ideałom, ale przywódcom, zatracamy honor i godność. Śmiało jednak przechodzi z partii do partii, zmieniając poglądy jak koszulę. Gubi po drodze ideały i staje się pionkiem w grze . Dużo by pisać jeszcze o innych politykach nie tylko z PiS ale też z PO  z SLD itd. Melchior Wańkowicz nazywał to kundlizmem. Zaprzedawanie bowiem szlachetności, honoru, godności, własnych poglądów na rzecz kariery i  bycia za wszelką cenę u władzy jest politycznym KUNDLIZMEM.

© Pisanie na śniadanie
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci