Menu

Pisanie na śniadanie

Róbmy swoje...

Podróże PKS-em

ziemek52

Wróciliśmy z wczasów w Karpaczu .Pogoda wspaniała. Góry piękne. Super pensjonat . Wycieczka do Pragi, która nas oczarowała. Dość jednak tych superlatywów. Najpierw trzeba było do Karpacza dojechać. Jechaliśmy ze Szczecina. Bilety z miejscami wykupione mieliśmy wcześniej. Wyjazd o 8:30 rano. Już było gorąco, bo na początku sierpnia przyszły znów tropikalne upały. Podstawiono autokar. Pierwszym zaskoczeniem było to, że miejsca w autokarze zajmowano, jak kto chciał , a nie według wskazania na bilecie. Drobiazg. Nie ma o co "kruszyć kopii". Siadamy więc  tam, gdzie wolne miejsca. Autobus duszny. Myślimy, że włączą klimatyzację. Nic z tych rzeczy. Jest zepsuta. Autobus dalekobieżny ze Szczecina do Jeleniej-Góry w 30 stopniowy upał bez klimatyzacji!!! W PKS-ie czas się chyba zatrzymał i tkwią jeszcze w  PRL-u. Przed nami 8 godzin podróży w dusznym autobusie. Drugi kierowca lekko uchylił szyberdachy. Nic to nie pomogło, bo upał wciąż się wzmagał. Dopiero  w Szprotawie kierowcy postawili szyberdachy na sztorc. Trochę to pasażerom ulżyło, choć i tak każdy wyglądał, jak przepuszczony przez wyżymaczkę. Autobus choć pośpieszny spóźnił się o 40 minut do Jeleniej Góry. Ledwo zdążyliśmy na autobus o 17:50 do Karpacza. Przeszło nam jednak wszystko, gdy byliśmy już na miejscu w pensjonacie. Wczasy mijały cudownie , ale ten błogi stan zbliżał się powoli do końca. Pomni podróży ze Szczecina do Karpacza myśleliśmy, jaka będzie podróż powrotna. Nasze obawy wcale nie okazały się bezpodstawne. Już w Jeleniej Górze autobus podstawiano z 40 minutowym opóźnieniem z powodu awarii. W końcu go podstawiono i zabraliśmy się w drogę powrotną, tym razem do Słupska. Pośpieszny autobus dalekobieżny 600 kilometrów do Ustki - przez Słupsk- jedzie z prędkością 30 kilometrów na godzinę !!! Szarpie, wyje, nie ma przyśpieszenia. Nawet laik pozna, że ma awarię. Do Legnicy przyjeżdżamy z 2 godzinnym opóźnieniem. Do Słupska jeszcze 450 kilometrów. W takim tempie czeka nas jeszcze 15 godzin jazdy. POŚPIESZNY AUTOBUS 15 GODZIN JAZDY!!! Co jakiś  przystanek kierowcy biegają do silnika i coś próbują naprawić. Nic to nie daje. Wleczemy się nadal. Za Lesznem coś na pulpicie kierowca odblokował /jednak nie przyznał się, co odblokował i co było przyczyną tak wolnej jazdy/  i autobus zaczął jechać normalnie. Cóż z tego, skoro  przez Poznań "przedzieraliśmy się"1,5 godziny. Z Poznania wyjechaliśmy z 3 godzinnym opóźnieniem. Nadrobienie takiego opóźnienia jest niemożliwe szczególnie na polskich drogach. Do Słupska przyjechaliśmy o 23. Po 14 godzinach jazdy pośpiesznym autobusem. Na następny dzień poszedłem do kasy PKS w Słupsku dowiedzieć się czy mogę reklamować opłatę za bilet na autobus pośpieszny, który przyjechał z 3 godzinnym opóźnieniem. Był de facto  zwykłym autobusem. Pani w kasie zamiast udzielić mi odpowiedzi gdzie mogę dokonać reklamacji, spojrzała na mnie z uśmiechem na ustach. Stwierdziła, że powinienem być szczęśliwym, że w ogóle dojechałam. Przypadek losowy. Samochód osobowy też może się zepsuć. Rzecz w tym, że nie był to przypadek losowy. Autobus z usterką został wypuszczony w trasę przez dyspozytora w Jeleniej Górze. Drugą ewentualną przyczyną opóźnienia była zła eksploatacja autobusu przez kierowców. No , ale na monopol PKS-u i PKP nie ma bata. Chyba, że sobie kupimy samochód.

© Pisanie na śniadanie
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci